Jestem zdania, że nic w naszym życiu nie dzieje się bez przyczyny. Wszystko ma swoje sensowne wytłumaczenie, jest czarne lub białe, nigdy szare. Może być nieoczywiste, ale nigdy szare. Nieoczywiste - to taki psikus dla społeczeństwa, mrugnięcie okiem do losu i tupnięcie nogą w stronę wszystkich utartych kanonów. Nieoczywistość w swojej całej żartobliwości powinna potrafić się obronić, wytłumaczyć ze swojego porąbania, jakoś. Nieoczywistość wyciąga wszystko co uporządkowane w bzdurnym kanonie z szuflad, rwie przypisane bezmyślnie okładki. Wyjątek od reguły niech też ma. Jeśli trzymanie jakiejś bzdury w szufladzie przynosi większą frajdę niż ostentacyjne wybebeszenie jej, niechże tak już zostanie. Ja się z tego wszystkiego wytłumaczę.
Pierwsza trywialność ludzkiej wyobraźni jaka mi się nasuwa to obraz żurnalowej pary. Czy piękna, seksowna, wysoka blondynka powinna związać się z postawnym, umięśnionym mężczyzną ? Czy piękny biust przyciąga muskuły, a tatuaż na przedramieniu blond włosy ? Jaka jest zależność ? Czy jest jakieś równanie przyporządkowujące do siebie ludzi ? A gdyby ta sama kobieta związała się z o wiele niższym mężczyzną ? A gdyby zabrakło mu tatuażu, a byłby bogatszy o gustowne szkockie wąsy ? Żart nabiera barw gdy ta sama blondynka zwiąże się z niższą kobietą. Każda z tych relacji w żadnym wypadku nie pulsuje szarością, jest nieoczywista. Przy czym każda z tych postaci na pewno pięknie nam się wytłumaczy z tego co zaszło, jestem nawet skłonna zaryzykować, że opis tych ostatnich będzie głębszy niż tych z żurnala. Nie gorszy, nie płytszy, ale pełniejszy w emocje, bo bardziej nieoczywisty.
Wzorek obyczajów jest pełen żartów o Jasiu, przy którym zawsze stoi blondynka. Dlaczego ? Bo tak się "utarło". Zesra*o się. Każda kobieta, która z palety barw u fryzjera wybrała popielaty, gołębi lub platynowy teraz w każdej relacji międzyludzkiej będzie musiała kurtuazyjnie udowadniać swoją wartość, inteligencję i potencjał ?
A gdyby tak podkręcić ten chichot losu ? Zauważyłam, że ludzie z mniejszym poczuciem wartości mają nieodparte pragnienie czuć się ponad, wyżej. Swoje mniemanie o byciu nadczłowiekiem budują na mylnej świadomości, że są lepsi kosztem niejednokrotnie bardzo wartościowych ludzi. Zatem nic na siłę. Obserwacja człowieka, który wszystko pcha w szuflady oprócz siebie samego daje więcej swobody, zabiera nam frustrację, a nawet momentami bawi. Ludzie z zamkniętą głową budują swoje wartości w chwilach, gdy wg. swojej opinii i spostrzeżeń mają do czynienia z kretynami. Dajmy im zatem tą możliwość. Pobudujmy fałszywie ich osobowość, połechtajmy ego, nie udowadniajmy nic na siłę. Wartości, błyskotliwość i dobrą energię zostawmy bliskim, a wszystkie schematy nakarmmy ich wzorcami. Może to zabrzmieć abstrakcyjnie, ale łechtanie ludzi, którzy dowartościowują się mylną świadomością o byciu tym lepszym, obserwowanie jak budują desperacko swoją wartość, gdy wcale nie "ten gorszy" - kreuje się w ich oczach na kretyna, jest niebywale odkrywcze, bywa zabawne, a nawet do szpiku kości egoistyczne. Dlaczego egoistyczne ? Bo ja doskonale znam swoje wartości, są przeogromne. W swej wielkowymiarowej skromności mam poukładane na półeczkach lekcje, wyniesione nauki, błędny, wady do przepracowania i zalety do obserwowania. Kiedyś ten "nadczłowiek" trafi na kogoś mniej świadomego i wyrachowanego, kto nie będzie miał w planach kreowania "kretyńskiego" teatrzyku i wtedy świat mu się zawali. Świat braku swojej wartości, lenistwa moralnego i komfortu jestestwa.
Myślę, a nawet jestem pewna, że blond-włosa koleżanka Jasia swój polot, powinna zostawić przede wszystkim dla najbliższych i najcenniejszych osób. To jak bardzo są jej bliscy poznasz po tym, jak opowiada o swoich marzeniach, tych spełnionych i o tych, które właśnie wyśniła. Poznasz ją po tym jak chwali swoje sukcesy, zawodowe i te całkiem przyziemne. Zobaczysz jak emocjonalnie opowiada o swoich snach, o znaczeniu energii wokół niej. Posłuchasz jak płacze i z czym najbardziej sobie nie potrafi poradzić. Jaki ogrom emocji codziennie przerabia wewnętrznie. Będziesz zdziwiony jak rozsądnie planuje, jak dobrze gotuje. Zupełnym zaskoczeniem będzie jej wiedza, świadomość świata, umiejętność wypowiadania się i analizowania.
Jest wtedy najbardziej autentyczna, a w swej nieoczywistości być może tą największą świadomość dała jej miłość do kobiety. To jest właśnie to tupnięcie nogą w kierunku wszystkiego co się utarło.
Pierwsza trywialność ludzkiej wyobraźni jaka mi się nasuwa to obraz żurnalowej pary. Czy piękna, seksowna, wysoka blondynka powinna związać się z postawnym, umięśnionym mężczyzną ? Czy piękny biust przyciąga muskuły, a tatuaż na przedramieniu blond włosy ? Jaka jest zależność ? Czy jest jakieś równanie przyporządkowujące do siebie ludzi ? A gdyby ta sama kobieta związała się z o wiele niższym mężczyzną ? A gdyby zabrakło mu tatuażu, a byłby bogatszy o gustowne szkockie wąsy ? Żart nabiera barw gdy ta sama blondynka zwiąże się z niższą kobietą. Każda z tych relacji w żadnym wypadku nie pulsuje szarością, jest nieoczywista. Przy czym każda z tych postaci na pewno pięknie nam się wytłumaczy z tego co zaszło, jestem nawet skłonna zaryzykować, że opis tych ostatnich będzie głębszy niż tych z żurnala. Nie gorszy, nie płytszy, ale pełniejszy w emocje, bo bardziej nieoczywisty.
Wzorek obyczajów jest pełen żartów o Jasiu, przy którym zawsze stoi blondynka. Dlaczego ? Bo tak się "utarło". Zesra*o się. Każda kobieta, która z palety barw u fryzjera wybrała popielaty, gołębi lub platynowy teraz w każdej relacji międzyludzkiej będzie musiała kurtuazyjnie udowadniać swoją wartość, inteligencję i potencjał ?
A gdyby tak podkręcić ten chichot losu ? Zauważyłam, że ludzie z mniejszym poczuciem wartości mają nieodparte pragnienie czuć się ponad, wyżej. Swoje mniemanie o byciu nadczłowiekiem budują na mylnej świadomości, że są lepsi kosztem niejednokrotnie bardzo wartościowych ludzi. Zatem nic na siłę. Obserwacja człowieka, który wszystko pcha w szuflady oprócz siebie samego daje więcej swobody, zabiera nam frustrację, a nawet momentami bawi. Ludzie z zamkniętą głową budują swoje wartości w chwilach, gdy wg. swojej opinii i spostrzeżeń mają do czynienia z kretynami. Dajmy im zatem tą możliwość. Pobudujmy fałszywie ich osobowość, połechtajmy ego, nie udowadniajmy nic na siłę. Wartości, błyskotliwość i dobrą energię zostawmy bliskim, a wszystkie schematy nakarmmy ich wzorcami. Może to zabrzmieć abstrakcyjnie, ale łechtanie ludzi, którzy dowartościowują się mylną świadomością o byciu tym lepszym, obserwowanie jak budują desperacko swoją wartość, gdy wcale nie "ten gorszy" - kreuje się w ich oczach na kretyna, jest niebywale odkrywcze, bywa zabawne, a nawet do szpiku kości egoistyczne. Dlaczego egoistyczne ? Bo ja doskonale znam swoje wartości, są przeogromne. W swej wielkowymiarowej skromności mam poukładane na półeczkach lekcje, wyniesione nauki, błędny, wady do przepracowania i zalety do obserwowania. Kiedyś ten "nadczłowiek" trafi na kogoś mniej świadomego i wyrachowanego, kto nie będzie miał w planach kreowania "kretyńskiego" teatrzyku i wtedy świat mu się zawali. Świat braku swojej wartości, lenistwa moralnego i komfortu jestestwa.
Myślę, a nawet jestem pewna, że blond-włosa koleżanka Jasia swój polot, powinna zostawić przede wszystkim dla najbliższych i najcenniejszych osób. To jak bardzo są jej bliscy poznasz po tym, jak opowiada o swoich marzeniach, tych spełnionych i o tych, które właśnie wyśniła. Poznasz ją po tym jak chwali swoje sukcesy, zawodowe i te całkiem przyziemne. Zobaczysz jak emocjonalnie opowiada o swoich snach, o znaczeniu energii wokół niej. Posłuchasz jak płacze i z czym najbardziej sobie nie potrafi poradzić. Jaki ogrom emocji codziennie przerabia wewnętrznie. Będziesz zdziwiony jak rozsądnie planuje, jak dobrze gotuje. Zupełnym zaskoczeniem będzie jej wiedza, świadomość świata, umiejętność wypowiadania się i analizowania.
Jest wtedy najbardziej autentyczna, a w swej nieoczywistości być może tą największą świadomość dała jej miłość do kobiety. To jest właśnie to tupnięcie nogą w kierunku wszystkiego co się utarło.