Przejdź do głównej zawartości

Biała kartka.

Weszłaś do mojego życia z niebywałą siłą. Miłość do Ciebie pomagała mi wierzyć, że na samym końcu tej trudnej i rozpaczliwej drogi czeka mnie nagroda. To pomagało mi zawsze wtedy, gdy żal rozrywał mi serce - niedługo będzie nagroda. Ty, tylko dla mnie. 

Dziś wiem, że nie mogłam się bardziej pomylić.

Pozwoliłyśmy temu uczuciu ożyć, budowałyśmy je i wzniecałyśmy w chwili, gdy piętro wyżej czekał na Ciebie Twój mąż, a dwie godziny samolotem od Warszawy - czekała na Ciebie Twoja kochanka.
Uwierzyłam w Ciebie jako w człowieka, oddałam wiarę, oddałam siebie w ręce Twojego świata.

Moim bliskim i przyjaciołom opowiedziałam całą prawdę, od początku do końca. Mówiłam jak żyjesz, z kim żyjesz, na jakich zasadach, ile, jak bardzo i jak często. Byłam szczera, prawdziwa. Nikomu nie pozwoliłam Cię oceniać. Nikt nie miał takiego przyzwolenia. Dlaczego ? Szanowali mnie jako człowieka, więc szanowali również Ciebie. Tak buduje się najsilniejsze fundamenty relacji, miłości. W taką miłość wierzyłam.

Bardzo Was proszę, aby K. dostała od Was czystą kartkę. Niech zapiszę jak tak jak potrafi, niech sprzeda siebie najlepiej jak umie. Ufam jej. Pokochacie ją tak samo jak ja. 

Przygotowałam mój świat na to, aby przyjął Cię bezpiecznie, aby dał Ci zrozumienie, akceptację, ciepło, tolerancję. Był to nie lada wyczyn - dać komuś tyle zrozumienia, widząc jak żyje w "trójkącie". Nie lada wyczyn zaufać osobie, która na co dzień okłamuje garstkę najbliższych osób. Nie tylko tych, z którymi sypia, ale i tych, z którymi się przyjaźni.
Byłaś dla nich obcą osobą, oni nic nie musieli.

Od tych wszystkich ludzi dostałaś uśmiech, wspólne chwile, wsparcie, dobre słowo, otuchę, szczerą troskę. Słuchały Cię, śmiały się z Tobą, kibicowały Ci. Nigdy nie zwątpiły w nas, nie buntowały mnie, nie szykanował Ciebie. Ja natomiast nigdy nie opowiadałam o złych stronach naszego związku, nie zwierzałam się z krzywdy, którą mi wyrządzasz swoją nieumiejętną walką o nas. Nie płakałam przy nich, nie tupałam nogami. Chciałam mieć przy sobie najlepszych kibiców dla naszego związku, a nie najgorszych sędziów.

Płakałam sama, przełykając gorzkie słowa, których nigdy nie wypowiedziałam na głos. Kochałam Cię ponad wszystko. Żal rozrywał mi serce za każdym razem, gdy wracałaś na noc do swojego męża. Czułam się jak śmieć, ale nie byłam pewna - czy dlatego, że pozwalam się tak traktować, czy dlatego, że pozwoliłam Ci tam iść.

Twój świat przywitał mnie w słoneczny dzień, w Łazienkach Królewskich podczas spaceru. Zderzenie z rzeczywistością, ludzki brak empatii, wyobraźni oraz instynktu samozachowawczego po raz kolejny rozerwał mi serce.
Podczas popołudnia, które miało być wypełnione dobrą energią, dokładnie taką samą jak ta, którą otrzymałaś od mojego świata - Twoje dwie przyjaciółki, najbliższe osoby - zamieniły w kubeł zimnej wody, który wylały mi prosto w pysk!
Mijały godziny, a ja w milczeniu słuchałam jak starają się wytłumaczyć Ci, że Twój mąż jest wspaniałym człowiekiem, że należy dać mu szansę, że nie możesz podejmować takich decyzji, że nie możesz przekreślać takiego cudownego małżeństwa, że bezpowrotnie zmieniasz swoje życie odchodząc od niego, że terapia to idealne rozwiązanie dla was, że będą Wam kibicować.

Patrzcie, dlaczego M. się nie uśmiecha ?

Dokładnie z tymi samymi osobami M. miała potem budować relację, wierzyć, ufać, dawać im swoją energię. Potem jeszcze wiele razy dały mi w pysk. Gdy traktowały mnie jak gówno twierdząc, że pod Twoją nieobecność powinnam sprzątać Twoje mieszkanie, to jedyne do czego wg. nich się nadaję. Gdy namawiały Cię do kłamstw i zdrady. Gdy buntowały Cię na wspólne wyjazdy beze mnie. Gdy zupełnie nie liczyły się z naszą relacją, związkiem, uczuciem, ze mną. Gdy planowały Twój czas w chwilach gdy najbardziej Cię potrzebowałam.

M. wiedziała jak wygląda Twoje życie, wiedziała na co się pisze, więc nie rozumiem o co teraz ma żal ?

Bardzo Ci współczułam, że w Twoim świecie są takie osoby. Ja wolała bym w moim zostać sama.

Popularne posty z tego bloga

Nie utarło się.

Jestem zdania, że nic w naszym życiu nie dzieje się bez przyczyny. Wszystko ma swoje sensowne wytłumaczenie, jest czarne lub białe, nigdy szare. Może być nieoczywiste, ale nigdy szare. Nieoczywiste - to taki psikus dla społeczeństwa, mrugnięcie okiem do losu i tupnięcie nogą w stronę wszystkich utartych kanonów. Nieoczywistość w swojej całej żartobliwości powinna potrafić się obronić, wytłumaczyć ze swojego porąbania, jakoś. Nieoczywistość wyciąga wszystko co uporządkowane w bzdurnym kanonie z szuflad, rwie przypisane bezmyślnie okładki. Wyjątek od reguły niech też ma. Jeśli trzymanie jakiejś bzdury w szufladzie przynosi większą frajdę niż ostentacyjne wybebeszenie jej, niechże tak już zostanie. Ja się z tego wszystkiego wytłumaczę. Pierwsza trywialność ludzkiej wyobraźni jaka mi się nasuwa to obraz żurnalowej pary. Czy piękna, seksowna, wysoka blondynka powinna związać się z postawnym, umięśnionym mężczyzną ? Czy piękny biust przyciąga muskuły, a tatuaż na przedramieniu blond włosy ...

Rozmowa dla ploteczki.

Pochodzę z 60 tysięcznego miasta pod Warszawą. Mieszkałam w nie jednym miejscu, mam znajomych w zasadzie w całej Polsce, ale nigdzie nie widziałam tak dziwnego zjawiska społecznego jak w tym 60cio tysięcznym. Jest pewna grupa ludzi, którzy się znają (jakoś), chodzili to tych samych szkół, regularnie się spotykają. Przedział wiekowy 24 - 38, zarobki - do ponarzekania, wykształcenie - nieistotne. W związku z tym, że ryba psuje się od głowy, więc taką wytypujemy z tego towarzycha.  Dwie, lub może nawet trzy kobiety (bo już nie dziewczyny), średnia wieku 26, 27 lat. Mają jakiś cel w życiu, miłość, dużo znajomych, dużo czasu, dużo energii (w każdej dziedzinie życia), niewiele mówią o sobie, ale baaaardzo dużo wypytują, zagadują, snują, dogadują, to tu, to tam. Może Cię nie być w tym 60cio tysięcznym 4, 5, 6 lat! One wiedzą o Tobie wszystko. Ba. Mało tego, wiedzą wcześniej niż wiesz Ty. Nie było by w tym nic dziwnego, bo każda społeczność karmi się plotką, jednak najgorszy jest fakt, że ...